Dostałam wiadomość, że przesyłka dotarła na miejsce zatem mogę pokazać poczynania z tajemniczego, szyciowego weekendu. Umówiłam się na wymiankę z Dziabką, zwaną przeze mnie Dziabągiem. Ja oczywiście zamówiłam sobie sówki, a Magda zapragnęła albo serduszek albo zwierzaka dla synka. Żeby wilk był syty i owca cała obdzieliłam ich po równo, chociaż ponoć Piotruś zgarnął wszystko dla siebie. Nie bardzo wiedziałam co uszyć dla takiego smyka, ale w oko wpadł mi konik na biegunach, starałam się żeby nie było żadnej części, którą by smyk mógł połknąć. Oto konik:
i serduszka dla Magdy, mają w środku lawendę, ale niewielką ilość i mogą pachnieć dopiero po pognieceniu:D
z rozpędu uszyłam jeszcze jedno malutkie serduszko. Oba mniejsze są jakby kopnięte i mają jedną połowę bardziej wyciągniętą. Jakoś takie nieforemne mi się spodobały.
i serduszka dla Magdy, mają w środku lawendę, ale niewielką ilość i mogą pachnieć dopiero po pognieceniu:D
z rozpędu uszyłam jeszcze jedno malutkie serduszko. Oba mniejsze są jakby kopnięte i mają jedną połowę bardziej wyciągniętą. Jakoś takie nieforemne mi się spodobały.
Ze spraw organizacyjnych bardzo proszę o DOKŁADNE przeczytanie zasad, a w razie niepewności pytać. Już znalazłam kilka osób, które nie spełniają zasad.


