Jako, że moja chrześnica całkiem niedługo pójdzie do I komunii wydziergałam jej torebeczkę. Miała być pelerynka, ale niestety moje ręce nie współpracują a zdrowia nie mam zamiaru stracić. Wiem, że niby mogę robić po kawałku, ale ja tak nie lubię. 3-4 dni to jeszcze ujdzie, ale potem to już mi wychodzą kocopały. No i jeszcze chodzę obecnie na rehabilitacje co pogorszyło moje samopoczucie. Najlepszym na to dowodem jest, że poprzednie pudełko powstawało 3 dni ... masakra...
Zatem żeby ciut zagłuszyć sumienie powstało takie coś z podszewką i wstążeczkowymi rączkami.

zbliżenie na kwiatek, który ma w środku koralik

na stojąco otwarta

i zamknięta

Mama obdarowanej zachwycona, bo przez nią przekazywałam. Nie wiem jak zareagowała chrześnica, ale dowiem się podczas komunii. Jeśli będzie ją miała to znaczy, że się podoba jeśli nie to nic więcej jej nie wydziergam:D.
******
I jeszcze taka mała dygresja co do zapisów na candy. Załamka totalna bo nie wiem czy ja niezrozumiale piszę, czy niektórzy mają problem z czytaniem. Jest jeszcze opcja, że w ogóle nie czytają. Jak mi się zachce to siądę i wykasuję od cholery komentarzy, niestety. Albo w dniu losowania będę męczyć randoma do skutku, aż trafi na osobę która spełniła wszystkie zasady.
Ci co często zaglądają przyzwyczaili się do moich wybryków. w postaci odmiennych zasad w candy. Zatem Ci co są początkującymi odwiedzającymi proszeni są o skupienie się. TU BYWA INACZEJ NIŻ WSZĘDZIE:D