Zabrania się kopiowania. Teksty na tym blogu są mojego autorstwa i nikt nie ma prawa się nimi posługiwać.
Wierszyki powstają w mojej głowie, karteczki i inne dziergawki zrobione własną ręką. Jeśli nie to będzie odpowiedni dopisek. Nie kradnij ... za to można posiedzieć niekoniecznie w miłym towarzystwie.
©Copyright by Ines
PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE
All Rights Reserved
Prawo autorskie (ustawa z 4 lutego 1994 r.)

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskotki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 marca 2011

109. Wymianka z Kasią53 II

Dziś zaprezentuję to co poleciało do Kasi ode mnie. Pewno część z Was, odwiedzająca bloga Kasi, już widziała. Jako, że większość to nowe twory więc dziś będzie dużo zdjęć i dużo opisów:D. Zacznę do tego co Kasia zamówiła sobie i chciała nabyć, ale zaproponowałam jej wymiankę, ponieważ często u niej się czymś zachwycam. Zatem Kasi wpadły w oko sowy i zażyczyła sobie takie mieć w dwóch rozmiarach.Potem spodobał jej się motylek z łączki tylko większego chciała i w innym kolorze, zatem zrobiłam w takim niezdecydowanym żółto-pomarańczowym.do tego dołączyłam mniejszego motylka i część łączki. TU już wcześniej pokazywałam. Wzór na motylka znalazłam w jakieś książce frywolitkowej, ale zabijcie nie pamiętam. Idąc dalej w temacie frywolitek powstał wisior. Miała być zakładka wg Middi, z możliwością przerobienia na bransoletkę ale oczywiście po co sprawdzić czy ma się wystarczającą ilość kordonka. I tak w trakcie robienia trzeba było coś pozmieniać. Dostałam za swoje i za cudze. No bo skoro w trakcie wpada się na pomysł żeby dodać duży koralik, to trzeba troszkę pokombinować. Ale jakoś się udało i oto można ocenić efekt.Z tego samego kordonka wyszedł mi jeszcze mini kwiatuszek ale nie mam osobnego zdjęcia. Po frywolitkach przyszedł czas na szydełko. Kasia miała w styczniu urodziny, co oznacza że jest koziorożcem. A że znalazłam schemat na tego stworka to postanowiłam zrobić jej spóźniony prezent. Ma się ten refleks:D Oczywiście troszkę pozmieniałam. Oczy przykleiłam gotowe, bo te robione mi nie pasowały, kocham te ruchome, no i ktoś zapomniał o uszach. I tu nastąpią pieśni dziękczynne dla Mariny za pomoc w upewnianiu, że z moim rosyjskim jeszcze nie jest najgorzej. Upewniałam się u niej czy aby dobrze rozumiem co autor miał na myśli. Oto stwór, w którym obdarowana ponoć się zakochała i nawet domowników chce uszkodzić jak tylko ktoś rękę po niego wyciąga. A że Kasia to kochana dziewczyna, to koza przyniosła jej serducho:D. Jako, że przyszła właścicielka uwielbia zielony kolor, a poza tym zbliżają się święta, to do gromadki dołączyła kurka. Można ubrać w nią jajko. Męskie się nie zmieści więc Kasiu nie maltretuj Przystojniaka:D Żeby Młodej nie było przykro to dla niej też coś wydumałam. Kolorowa bransoletka i frotka z kwiatem.Żeby było bardziej zielono podarowałam jeszcze Kasi zakładkę, moją pierworodną.
A tak się prezentuje całość. Brakuje tylko słodkości, które były dla chłopaków żeby nie czuli się poszkodowani.Dotrwaliście do końca? No to pięknie. Przypominam o łapaniu licznika. Co powiecie na jakieś candy? Dawno nie było co? Jakieś propozycje zdobyczy?

środa, 20 października 2010

39. Jesienne jeże na szufladowe wyzwanie.

Ostatnio ciężko mi się na coś zdecydować. Tak też było z udziałem w kolejnym wyzwaniu szuflady "Jesień za oknem". Powstały takie jeżyki oraz żołądź, a przy okazji dawno chodzący mi po głowie wierszyk. Najpierw miał być z jabłonią i jabłuszkiem, potem pierwsza wersja z żołędziem a na końcu to. Niestety mam tak, że chyba powinnam nosić przy sobie dyktafon, bo to co pierwotnie powstaje w mojej głowie szybko ulatuje a przypomnienie sobie jak to było graniczy z cudem. Ale nie przedłużam, przedstawiam Jeżyka Jerzego z córką Rozalką.

Idzie jeżyk leśną dróżką
przytupując sobie nóżką.Zabrał z sobą dziś córeczkę
mają chęć na wyżereczkę.
Wtem dziecina głośno krzyczy
Dziś jest dzień spełniania życzeń!
Marzył mi się żołądź wielki
Niczym korek od butelki!
Żołądź kiedy to usłyszał
tak uciekał że się zdyszał.
Sadził sus za susem długi
aż z wrażenia czapkę zgubi.

poniedziałek, 6 września 2010

20. Edwin

Edwina miałam pokazać dopiero po urodzinach mojej przyjaciółki, ponieważ miał być dodatkiem do prezentu. Niestety w weekend Edwin został uprowadzony przez rzeczoną. Najpierw pół godziny dopytywała czy gotowy jak obiecałam. Potem kolejną godzinę błagała o pokazanie i obiecała, że będzie trzymać przy sobie ręce. Jak go zobaczyła to wyrwała mi go z rąk i już nie oddała. Śmiem twierdzić, że nawet z nim spała:D
Sesja odbyła się latem w największe upały dlatego Edwin siedzi w krzakachniecierpliwy jest ( a może nieśmiały) i dłużej nie chciał pozować. Odwrócił się i zniknął w gęstwinie.


Dlaczego Edwin i w pomarańczowym stroju piłkarskim? Ponieważ moja Asia ma jobla na punkcie Edwina van der Sara, który jest holenderskim bramkarzem. Jak wiadomo Holendrzy grają w barwach pomarańczowych. Nie ważne że na co dzień gra u czerwonych diabłów w Manchester United. MIał być pomarańczowy misiek, ale zamieniłam go na brązowego w odpowiednim stroju:D

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

14. Red devil

Jak już wcześniej wspomniałam Kasia na prośbę moją i Jagny umieściła schemacik na swojego diabła. Przez nieczynną troszkę rękę zrobienie go zajęło mi 3 dni. Ale jest! Mam nadzieję że się Kasia nie obrazi bo troszkę go zmodyfikowałam. Inne nóżki i oczka. Poza tym nie wiesz Kasiu jak wiele radości mi uczyniłaś tym schematem swojem :D Nie dość że jestem z niego bardzo zadowolona i gęba mi się śmieje na jego widok, to jeszcze sama coś wymyśliłam! To nie jest normalne, bo do tej pory robiłam wszystko według schematów. A przy diabelcu ruszyło mnie do wymyślania. Poza tym nie wiem czym wypychacie swoje stworki. Ja chyba muszę zmienić wypychacz, albo opracować jakiś system przyszywania, bo diabelcowi łeb latał jak żyd po pustym sklepie i nieźle się namęczyłam żeby prosto ją trzymał. Oto mój szanowny ulubieniec:
Zarozumialec od razu wskoczył na czerwone poduchy

jednak doszedł do wniosku że marnie się na nich eksponuje zatem przeniósł się w kwiaty

tam też mu się nie spodobało, bo przecież nie widać go w pełnej okazałości.
Stwierdził, że najlepszym tłem będzie mamina chusta, na tle której widać też kozaczki, jakich sobie zażyczył z powodu zbliżających się chłodów.

a tu jeszcze ogonem się chwali

sobota, 28 sierpnia 2010

12. Nie bijcie

Nie wytrzymałam. Mam chyba szydełkowe ADHD. Leki zaczęły działać i ból minął. No i Kasia spełniła prośbę moją i Jagny i wstawiła schemat diabełka. Powstała część diabła. Tylko część bo jednak nie chciałam przeginać a powstrzymać się nie mogłam. Jak widać na załączonym obrazku powstała głowa, uszy, nos i koniec ogona. Mój diablo będzie w barwach patriotycznych ponieważ nie posiadam na stanie czerwonej włóczki. Znalazłam tylko czerwono białą skręcaną kiedyś przez moją mamę. Swoją drogą kobieta miała samozaparcie, bo takich kolorowych grubasów łączonych z cieniutkich nitek mam sporo.
Ale nie przynudzam, oto efekt pracy:

wtorek, 24 sierpnia 2010

10. Brombert :D

Brałam udział w zabawie Bromby " zrób sobie misia". Jak wiadomo spóźniłam się w niedzielę i nie wystartowałam razem ze wszystkimi, zatem dopiero dziś przedstawiam Wam Bromberta:D
Zawstydził się że taki golutki i uciekł w krzaki

a potem najnormalniej w świecie zajął moją miejscówkę łóżkową

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

9. Spóźniona

No i się spóźniłam na blogową zabawę u Bromby. Najpierw po nieudanej przygodzie z decou nie miałam serca do robienia miśka, ale po wymianie maili z Kapryską ( dziękuję Ci Aguś za pomoc i pocieszenie), jakoś odzyskałam chęć robienia i udało mi się kawałek nadgonić. Zrobiłam głowę i uszy, ale nic nie pozszywałam ani nie zrobiłam mordki. Myślę, że dziś po powrocie z pracy nadgonię i pochwalę się efektami.

środa, 11 sierpnia 2010

5.Lady Blue

Zwiedzając blogi z rękodziełem natknęłam się na pięknego motylka. Już miałam pisać do właścicielki z prośbą o schemat, ale znając moje szczęście wyszłabym na głupa bo pewno schemat gdzieś tam jest. No i nie pomyliłam się. Od razu go znalazłam i złapałam za szydełko. Potem troszkę jednak pozawracałam głowę Żyrafce, przy okazji dziękuję za pomoc i cierpliwość :D, i stworzyłam swoją motylicę. Niestety nie miałam puchatych drucików na czułki zatem poszłam po najmniejszej linii oporu i splotłam parę nitek. Przy kolejnej osobie stwierdzającej jaka fajna pszczoła tylko dlaczego niebieska, postanowiłam zmienić czułki. Podumałam i zrobiłam je na szydełku. Rączki też po swojemu bo te pierwotne jak na mój gust za grube a bez rąk to tak nie po mojemu. Zatem przedstawiam Lady Blue:
przed metamorfozą


... i już po, nawet koszyczka się dorobiła...




Koleżanki z pracy dopominają się o nogi i buty :D

piątek, 6 sierpnia 2010

3. Zajączek

Lubię robić coś co szybko daje efekty. Dlatego często czerpię z obfitego źródła schematów u Wiki. Od dawna podziwiam jej cudeńka i postanowiłam poczynić próby stworzenia "podobizn".
I oto powstał taki jegomość.
... w zbliżeniu...

... siedzę sobie w różach ...