Zabrania się kopiowania. Teksty na tym blogu są mojego autorstwa i nikt nie ma prawa się nimi posługiwać.
Wierszyki powstają w mojej głowie, karteczki i inne dziergawki zrobione własną ręką. Jeśli nie to będzie odpowiedni dopisek. Nie kradnij ... za to można posiedzieć niekoniecznie w miłym towarzystwie.
©Copyright by Ines
PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE
All Rights Reserved
Prawo autorskie (ustawa z 4 lutego 1994 r.)

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2020

Łapka

Jakoś maszyna zaczyna do mnie przemawiać.... kolejne podejście to łapka. Ta właściwa powstała za trzecim razem.... najpierw szablon z netu okazał się jakiś felerny i w żadną stronę nie miała proporcji... druga, odrysowana od domowej łapki wyszła jakaś chuda... w końcu po poprawkach wyszła ta odpowiednia :)

wtorek, 19 maja 2020

Jak wszyscy to wszycy Ineska też :)

Czas pandemii czy wirusa nakazał nosić maseczki.... Ja jako pierwszą zastosowałam maseczkę malarską ale widząc, że okres zawoalowania się przedłuża porwałam się na uszycie sobie czegoś bardziej wyględnego. Mimo, iż maszyna nie jest mi przyjaciółką, mam niewielkie epizody w próbach sił, przecież nie mogłam zrobić tej najprostszej ... wyszperałam w sieci formę i poszłam na żywioł.... Pierwsze dwie powstały z dostępnej formy, trzecia już z moimi "ulepszeniami", bo przecież nie byłabym sobą :D.


czwartek, 22 marca 2012

Ubranko

Się objawiam. Niestety nie będę zbyt częstym bywalcem bloga. Kręgosłup dał znać o sobie i kazano mi zaprzestać robienia. Chyba w oczach miałam wypisane co myślę o zakazie i stanęło na ograniczeniu, a o to już sam kręgosłup dba, bo jak tylko przegnę to mnie doprowadza do kultury bólem. Dlatego też, jako porządna właścicielka, zafundowałam mu rehabilitacje, masaże itp. W trakcie ratowania powstało ciepłe ubranko dla czajniczka. Miało być zakładane na stałe a nie jako czapeczka. Troszkę się nagłowiłam nad uszyciem a jeszcze więcej nad tym, żeby wystarczyło materiału, bo było go baaardzo niewiele. Niestety nie mam zdjęć z czajniczkiem, jedynie samego ubranka. Wiązania są nad dzióbkiem, w uchu i nad nim, oraz na górze czajniczka. Może uda się Wam oczami wyobraźni zobaczyć go w środku:D

piątek, 27 maja 2011

152. Kwiatek w kwiatki

Jak widać ostatnio mam potwornego lenia i robię tak zwane nic. No może poza zrywem w trakcie którego zrobiłam szklarenkę. Wczoraj zachciało mi się zrobić materiałowego kwiatka. Już jakiś czas za mną chodził i w końcu uszyłam, niestety ręcznie. Niestety ponieważ szwy mi się nie podobają ale co tam. Mam go i nie wiem co z nim zrobię:D Środek to guzik obciągnięty materiałem. Kwiatek spory bo robiony z kół o średnicy 7,5 cm, po zrobieniu nie mierzyłam.

czwartek, 21 kwietnia 2011

136. Patataj

Dostałam wiadomość, że przesyłka dotarła na miejsce zatem mogę pokazać poczynania z tajemniczego, szyciowego weekendu. Umówiłam się na wymiankę z Dziabką, zwaną przeze mnie Dziabągiem. Ja oczywiście zamówiłam sobie sówki, a Magda zapragnęła albo serduszek albo zwierzaka dla synka. Żeby wilk był syty i owca cała obdzieliłam ich po równo, chociaż ponoć Piotruś zgarnął wszystko dla siebie. Nie bardzo wiedziałam co uszyć dla takiego smyka, ale w oko wpadł mi konik na biegunach, starałam się żeby nie było żadnej części, którą by smyk mógł połknąć. Oto konik:i serduszka dla Magdy, mają w środku lawendę, ale niewielką ilość i mogą pachnieć dopiero po pognieceniu:Dz rozpędu uszyłam jeszcze jedno malutkie serduszko. Oba mniejsze są jakby kopnięte i mają jedną połowę bardziej wyciągniętą. Jakoś takie nieforemne mi się spodobały.
Ze spraw organizacyjnych bardzo proszę o DOKŁADNE przeczytanie zasad, a w razie niepewności pytać. Już znalazłam kilka osób, które nie spełniają zasad.

czwartek, 14 kwietnia 2011

132. Ozdoba wielkanocna

Żeby mi nie było przykro w pracy, że nie mam nic co przypomina o zbliżających się świętach, wydziergałam sobie koszyczek z zawartością. Przy okazji zgłaszam go na wyzwanie w Our Vintage Affair (OVA) Oto mój skromny koszyczek z kurczaczkiem.Z kwiatka wystaje nitka, ponieważ wcale nie jestem pewna czy koszyczek to jego ostateczne przeznaczenie:DA wczoraj w trakcie rozmowy z trójcą, bynajmniej nie świętą, zrobiłam sobie ........ tadammmmm..... sami zobaczcie:D Wymiary 5,5 na 6 cmPowstała wg TEGO kursu, ale szablonik robiłam sama bo przecież drukarka w domu nie posiada tonera.

poniedziałek, 14 marca 2011

116. Kurę daj!

U Kasi53 dostała mi się kura Bronka. Pochwaliłam się Tengelowi a ten co? Piękna! Śliczna! Chcę taką! Ja też chcę! Uszyj mi! Nawet nie zdążyłam pomyśleć, że schematu nie mam jak już miałam go w mailu. Cóż biedny robaczek miałam począć. Uszyłam. Przy okazji nie musiałam za dużo myśleć co sprezentować Onemu na urodziny. Chciał to niech ma i ma ją teraz kochać bezwarunkowo i bezdennie bo jak nie to oddawać! Kura ciut krzywa, ale jak z większością tworów to moje początki i jeszcze maszyna nam się psuje. Do tego, znając jego zamiłowanie czekoladowe otrzymał pięknie opakowaną czekoladę. Pięknie bo mi się podoba, sama wymyśliłam pudełko a jeśli ktoś gdzieś takie widział to nie pokazywać mi bo pogryzę albo nie wiem co.
Materiały:
- papier Fantasy artystyczny.com.pl
- tusz i ćwiek heyda
- kwiatki i stemple craftmania.pl
- tasiemka od Free Soul
- napis pergaminart.pl/sklep

poniedziałek, 7 marca 2011

112. Dawno nie było...

...kolczyków. No to proszę bardzo zrobione na życzenie mamy. Jak dostała broszkę z piaskiem pustyni na imieniny to rzuciła mimochodem, że przydałyby jej się kolczyki. Miała kobita urodziny w zeszłym tygodniu więc nie było problemu co jej podarować. Powstały kolczyki i zawieszka z kulek piasku pustyni o średnicy 14mm.Jako, że w weekend dorwałam się do maszyny u rodziców to powstał słonik na podstawie otrzymanego od Free Soul. Mniejszy z bardziej płaską dupką, trzeba go jeszcze dopracować. Przy oryginale wygląda jak dziecko:D

wtorek, 11 stycznia 2011

84.Muuusiałam

Jakiś czas temu dostałam od Tengela schemat na krowę, z prośbą o wydrukowanie. Sama sobie też druknęłam a co. Potem wyszperałam starą bluzkę i od razu przypomniała mi się owa krowa. Długo się nie zastanawiałam i powstało takie cuś. Troszkę nie mogę się przekonać do tego tułowia bez nóg ( na oryginale były nogi ze sznurka i koralików). Ogólnie uważam, że fajna byłaby z tego torebka dla jakiejś zakochanej w krowach panienki:DOczy przyklejane, nos z guzików.Ogon z tego samego materiału zakończony rozkręconą włóczką, w oryginale był sznureczek z koralikiem.Fajna z niej mini poduszka. Chyba na podróże będę ją zabierać:D Co do nóg to się zastanawiam czy te od łosia by pasowały?
****
PS Obie Kaśki proszę o odebranie maili, jeśli nie dotarły to proszę o kontakt. Chodzi mi o Kasicę53 i Kasię z Mojego czasu relaksu.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

83. Sercowo, wyzwaniowo i Jednoiglcowo

Koleżanki mają serca .. mam i ja! W swoich ulubionych niebieskościach z koroneczką. Teraz chodzi za mną półeczka na moje twory, a że mam w sypialni dwie puste ściany to sobie wymyśliłam narożną półkę. Tata szuka materiału na zrobienie, jeśli nie znajdzie trzeba będzie zamówić ale nielakierowaną. Będę ją sama wykańczać. Ciekawe kto pierwszy polegnie ona czy ja. Ale wracając do moich serduszek uszyłam sobie dwa, żeby jedno się samotne nie czuło i już wiszą w sypialni przyczepione szpilkami do obrazu. Postanowiłam je zgłosić na 17 wyzwanie w Twórczym Pokoju. Inspiracją jest utwór G. Zielińskiego
"- Czy wiesz co to miłość? - Miłość, mój kochanku,
Dwóch serc harmonia, pierwszy uśmiech w życiu,
Słonce wschodzące w dni naszych poranku,
Fiołek kwitnący w ukryciu.
- O! moja droga, ty nie znasz miłości;
Miłość w tem życiu krotka złudzeń chwilka,
Jeden sen piękny na kwiatach młodości,
Bóstwo na skrzydłach motylka. "
Poza tym nie wiem jak często będę w tym roku prezentować swoje twory, ponieważ po głowie chodzą mi same duże projekty, a jak wiadomo na takie potrzeba czasu. No i jeszcze to latanie po lekarzach, rehabilitacjach itp.
****
Nie wiem czy wiecie, zapewne większość tak. Jednoiglec rozdaje cukieraski i to jakie! Grzech się nie zapisać.
PS. Jeśli chodzi o znaczko-pieczątkę trzeba znaleźć kolegę, który zrobi wybrany obrazek graficznie w kompie, potem zainstalować odpowiedni programik, który zamieszcza te znaczki na zdjęciach i można szaleć:D. Nie wiem czy można zrobić w jakimś zwykłym programie samemu bo nie próbowałam.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

67. Szycia ciąg dalszy

Tak, tak dobrze czytacie. Znowu szyłam, tym razem całkiem sama, bez czujnego oka Jagny. Matko i tak wszystko wyciąć i przygotować i pozszywać, no troszkę to trwa. Ale się udało. Lepiej czy gorzej nie mnie to oceniać. Powstały: takie samo serce jak kiedyś i taki sam ptaszek, z materiału od Madzik. Normalnie temu ptaku już nic głowy nie spłaszczyło:DNo i na pierniczki się pokusiłam. Ale jakbym miała wybierać to już wolę ptaszki szyć. Pierniczki uszyłam z materiału wyciągniętego od mamy, wiszą na tasiemce od Free Soul a guziczki po lewej są od Madzik.

No i mogę pokazać co wysłałam Dziurce w podzięce za podzielenie się materiałami na broszki. Widziałam, że dotarło do niej to włala. Żołędzie sztuk 5, do wianka mają być i stempelki dla jej synka, bo się skrapami para.

**********
Iza a kto Ci broni rozdawać swój adres:D
Dziabąg oj niewiele mi brakuje ale są tacy co mnie na ziemię sprowadzają i uświadamiają, że jednak nie zawsze jest kolorowo.
Butterfly coś mi się widzi, że jeszcze ktoś się przyczyni by mnie szczęście nie omijało:D
Miduśka żebyś wiedziała ...a jutro jaka euforia będzie:D
Piter nie wiedziałam że miewasz okresy:D
Marika wszyscy mnie do tego dzieła gonią :D
Haftowane zazdrościć można ale tak pozytywnie:D
Ania ano dobrze mi że mi tak dobrze:D
Mazmiczko już dostaję poplątania z pomieszaniem bo nie wiem za co się brać:D
Kasiu nie za ma co trzeba sobie pomagać:D
Aniu a proszę bardzo, u Wiki znajdziesz ich bardzo dużo.:D
Ewa Moniśka ano tak mi mówią:D
*******
A u mnie w candy moteczek Peonii kremowej. Z niej robiłam chustę.

poniedziałek, 8 listopada 2010

49. Pod czujnym okiem mistrzyni

W weekend pojechałam sobie do pewnej pani znanej jako Jagna. :D Zostałam zaproszona, a że czasem działam bez zastanowienia, nabyłam bilet, wsiadłam w pociąg i pojechałam. Planów miałyśmy, że ach i och. A zrealizowałyśmy ehhhhh. Wszystko przez nasze gadulstwo. Jedyne co udało się zrobić to zasiąść do maszyny, w celu nauczenia się szycia. Znaczy ja się chciałam nauczyć bo Aga umie to znakomicie. Oczywiście wykorzystałam ją do granic możliwości. Przywiozłam wydrukowane schematy, ale to ona przeniosła je na materiał, powycinała i przygotowała do zszycia. Do maszyny już mnie zagnała. Jak dziecko, z wywalonym ozorem, wzdychaniem i marudzeniem zszyłam najpierw serducho a potem ptaszka. Aga przy ptaszku tak mnie chwaliła, że z tego wszystkiego udowodniłam jej, że za wcześnie to zrobiła. Efekty będzie widać poniżej. I tu będzie widać dlaczego część prezentu od Madzik pojechała ze mną. Oto co z niego powstało:
a teraz osobno. Serducho. Czegoś nam w nim brakowało i dorobiłyśmy to czerwone po środku. Aga wycięła ja przyszyłam.
I ptak. Wiecie co w nim nie wyszło?Ano ogon jakiś cienki, no i w momencie chwalenia tak pojechałam, że wygląda jakby mu cegła na głowę spadła i czoło ma troszkę płaskie. Ale co tam i tak jestem z siebie dumna, że w ogóle przypomina ptaka. Poza tym dostałam od Agi niebieskie ( jakże by inaczej) mulinki, długą igłę (jak króliki będę szyć to przyda mi się do przyszycia rączek, oj wiara jej we mnie jest ogromna), mnuuustwo kartek i naklejek.
Na bazarku nabyłam sporo przydasi ale Wam nie pokażę bo .... no bo kiedy indziej zobaczycie.
Co mogę jeszcze napisać? Ano to, że czułam się u niej jak w domu, jakbym od dawna znała całą rodzinkę. I najpiękniejsze zostawiłam na koniec. Aga pozwoliła mi o tym napisać. Ma wspaniałego męża, który ZROBIŁ MI DOBRZE!:D I to dwa razy! Hehehehe świntuchy nie w ten sposób. Pierwszy raz przygotowując na obiad chińszczyznę, którą mogę jeść 7 dni w tygodniu 3 razy dziennie. A drugi to istny orgazm w ustach, znaczy się kulinarny. Mus czekoladowy dla czekoladoholika ( czytaj dla mnie). Boszzzz lepsze od seksu. Mogłoby w tym momencie stado dobrze wyposażonych facetów latać i takiej ekstazy bym nie przeżyła. Delektowałam się wśród wzdychań, mruczeń itp. Przepis dostałam:D Będę robić!
Biedny z nami był, bo my ciągle o robótkach, blogach i babskich sprawach. Na koniec pięknie nas podsumował. Kiedy ja zaszywałam serce po wypchaniu, a Aga coś na szydełku próbowała zrobić patrzył na nas kręcąc głową. Na pytanie co się stało odpowiedział, ze jest przerażony. Czym? Faktem, ze wariaci mogą się zrzeszać.:D Fajna rodzinka.