Zabrania się kopiowania. Teksty na tym blogu są mojego autorstwa i nikt nie ma prawa się nimi posługiwać.
Wierszyki powstają w mojej głowie, karteczki i inne dziergawki zrobione własną ręką. Jeśli nie to będzie odpowiedni dopisek. Nie kradnij ... za to można posiedzieć niekoniecznie w miłym towarzystwie.
©Copyright by Ines
PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE
All Rights Reserved
Prawo autorskie (ustawa z 4 lutego 1994 r.)

Obserwatorzy

środa, 9 marca 2011

113. Znowu...

... nie mogę nic pokazać, bo jeszcze nie dotarło do właściciela, ale..... znowu mogę się pochwalić. Pamiętacie kusudamowy konkurs u IQ7? Otóż wygrałam:D No w końcu coś muszę wygrać, a skoro ostatnio nie wygrałam żadnego candy ( przyznać się która rzuciła czary?!) to wygrałam konkurs. IQ7 tak trafiła z wysyłką prezentu, że otrzymałam go dokładnie w dzień kobiet. A oto moja nowa torba zakupowa.i zbliżenie na kieszonkęNie znam się na materiałach, ale jest mocny i wytrzyma niejedne zakupy.
Dziękuję za tak piękny prezent:D

poniedziałek, 7 marca 2011

112. Dawno nie było...

...kolczyków. No to proszę bardzo zrobione na życzenie mamy. Jak dostała broszkę z piaskiem pustyni na imieniny to rzuciła mimochodem, że przydałyby jej się kolczyki. Miała kobita urodziny w zeszłym tygodniu więc nie było problemu co jej podarować. Powstały kolczyki i zawieszka z kulek piasku pustyni o średnicy 14mm.Jako, że w weekend dorwałam się do maszyny u rodziców to powstał słonik na podstawie otrzymanego od Free Soul. Mniejszy z bardziej płaską dupką, trzeba go jeszcze dopracować. Przy oryginale wygląda jak dziecko:D

piątek, 4 marca 2011

111. Tłusty czwartek

Ojjj bardzo tłusty i nie pod względem jedzenia, chociaż pączka się zeżarło i ciacho i hamburgera. A do tego wszystkiego była kawa i szejk owocowy w towarzystwie iście wybornym. Znowu zmierzch nas zastał a obiecywałyśmy sobie krótsze plotki. Ale nie o tym chciałam. Czwartek był tłusty od prezentów. Tak, tak wiem farciara jestem nieziemska, ale nie wiecie że znacie jeszcze większą. Większą dlatego, że poza fartem w wygrywaniu candy, otrzymywaniu prezentów, jest zaprzeczeniem zasady "kto nie ma szczęścia w miłości ten ma szczęście w graniu". Ona ma szczęście i w tym i w tym. O kim mowa? O Zainspirowanej, która ni mniej ni więcej trafiła u mnie liczniczek. Dostałam skan i zaczęła się przepychanka. Ja ją zapytałam co chce, ona że mam jej zrobić niespodziankę. Wszystko fajnie tylko adresu nie mam. Zakręcone obie jak baranie rogi. Inspirko adres ślij:D. A teraz przejdźmy do tego co odwlekam. Rano wracając z rehabilitacji wyjęłam ze skrzynki przesyłkę i awizo. Przesyłka to wygrana u Romy. Piękny szydełkowy naszyjnik z kolczykami. Kto lubi takie rzeczy to polecam bo warte są posiadania:DNastępny prezent dostałam od Middii. Blok kolorowych papierków, pokrowiec na telefon, pergamin i cuuudną sowę własnoręcznie przez nią rysowaną.Awizo okazało się zawierać dwie przesyłki. Pierwsza to wygrana u Eight. Piękne papiery, dwustronne, grubiutkie ze ślicznymi zawijaskami i delikatnym tekstem. Oczywiście nie odmówiłam sobie zrobienia oddzielnego zdjęcia turkusu. Scraperkom bardzo polecam te papiery.A druga to prezent od Free Soul, jak to napisała za największą ilość komentarzy. Miała być sama biżuteria a dostał mi się słonik, którym się zachwycałam i prosiłam Adę o odrysowanie żeby takiego uszyć i niebiewska kartka:DKolczyki są cudne, piękne i takie jak lubię. Pomijając niebieskie koraliki to uwielbiam taką koronkową robotę. Nie lubię nowoczesnej, topornej biżuterii.Dziękuje kochane baaaardzo. Cieszyłam się i nadal cieszę jak dziecko. I dlatego ten dzień chcę ustanowić Dniem Odmiany. Jakie ma być jego przesłanie? A takie. Jeśli słabo widać tekst zapraszam TU bo stąd pochodzi fotka.

środa, 2 marca 2011

110. Rinchies, broszka i piątkowa zachcianka

Spodobały mi się miniaturkowe wyzwania na Craft ArtWork dlatego zmierzyłam się z rinchies. Temat wyzwania to zwierzęta mórz i oceanów. Przy jednym z wyzwań dziewczyny zapytały ile czasu nam zajmuje stworzenie takiego maleństwa. Mi osobiście zajmuje to od metra i ciut ciut, ponieważ w trakcie tworzenia zmienia mi się co chwilę koncepcja. Mój maluszek na początku miał mieć delfinki, ale wydawały mi się za małe i niewidoczne, zatem popaćkałam je niebieskim tuszem. Na tym narysowałam ośmiorniczkę i miała być pomalowana na czarno. Jak zaczęłam ją kolorować to w połowie przestałam i nakleiłam mini koraliki jako oczka i ryjek. Została taka zamglona ale czegoś mi brakowało. Zaczęłam naklejać rozwarstwioną do granic możliwości włóczkę. Zachciało mi się glonów:D Popatrzyłam i nie bardzo mi się to widziało dlatego ośmiorniczka została potraktowana klejem z brokatem i już było lepiej tylko kontury mi zniknęły. No to co, czarna cienka włóczka i kontury są :D Oto moja interpretacja. Poproszono mnie o robienie zdjęć przy czymś, co pokaże faktyczną wielkość no to proszę.Jednocześnie zgaszam ośmiorniczkę do wyzwania marcowego na forum Scrappassion pt woda.
I jeszcze poprzednie twory dla porównania
Powstała nowa broszka, na urodziny dla koleżanki. Srebrna z białą perełką. Zdjęcia w sztucznym świetle i w słońcu.A to wspomniana piątkowa zachcianka. Chodziło za mną sushi. Chodziło aż wychodziło. W piątek zafundowałam sobie taki oto obiad. Kawałki różnią się wielkością, ponieważ po zrobieniu pierwszego zorientowałam się, że nie mam więcej glonów:D, zatem cały ryż trzeba było zapakować w ten ostatni kawałek. No cała ja. W miseczce jest sos sojowy wymieszany z pastą wasabi. Dopiero teraz widzę tłuste plamy, a są ponieważ zmieniała mi się koncepcja ułożenia.

wtorek, 1 marca 2011

109. Wymianka z Kasią53 II

Dziś zaprezentuję to co poleciało do Kasi ode mnie. Pewno część z Was, odwiedzająca bloga Kasi, już widziała. Jako, że większość to nowe twory więc dziś będzie dużo zdjęć i dużo opisów:D. Zacznę do tego co Kasia zamówiła sobie i chciała nabyć, ale zaproponowałam jej wymiankę, ponieważ często u niej się czymś zachwycam. Zatem Kasi wpadły w oko sowy i zażyczyła sobie takie mieć w dwóch rozmiarach.Potem spodobał jej się motylek z łączki tylko większego chciała i w innym kolorze, zatem zrobiłam w takim niezdecydowanym żółto-pomarańczowym.do tego dołączyłam mniejszego motylka i część łączki. TU już wcześniej pokazywałam. Wzór na motylka znalazłam w jakieś książce frywolitkowej, ale zabijcie nie pamiętam. Idąc dalej w temacie frywolitek powstał wisior. Miała być zakładka wg Middi, z możliwością przerobienia na bransoletkę ale oczywiście po co sprawdzić czy ma się wystarczającą ilość kordonka. I tak w trakcie robienia trzeba było coś pozmieniać. Dostałam za swoje i za cudze. No bo skoro w trakcie wpada się na pomysł żeby dodać duży koralik, to trzeba troszkę pokombinować. Ale jakoś się udało i oto można ocenić efekt.Z tego samego kordonka wyszedł mi jeszcze mini kwiatuszek ale nie mam osobnego zdjęcia. Po frywolitkach przyszedł czas na szydełko. Kasia miała w styczniu urodziny, co oznacza że jest koziorożcem. A że znalazłam schemat na tego stworka to postanowiłam zrobić jej spóźniony prezent. Ma się ten refleks:D Oczywiście troszkę pozmieniałam. Oczy przykleiłam gotowe, bo te robione mi nie pasowały, kocham te ruchome, no i ktoś zapomniał o uszach. I tu nastąpią pieśni dziękczynne dla Mariny za pomoc w upewnianiu, że z moim rosyjskim jeszcze nie jest najgorzej. Upewniałam się u niej czy aby dobrze rozumiem co autor miał na myśli. Oto stwór, w którym obdarowana ponoć się zakochała i nawet domowników chce uszkodzić jak tylko ktoś rękę po niego wyciąga. A że Kasia to kochana dziewczyna, to koza przyniosła jej serducho:D. Jako, że przyszła właścicielka uwielbia zielony kolor, a poza tym zbliżają się święta, to do gromadki dołączyła kurka. Można ubrać w nią jajko. Męskie się nie zmieści więc Kasiu nie maltretuj Przystojniaka:D Żeby Młodej nie było przykro to dla niej też coś wydumałam. Kolorowa bransoletka i frotka z kwiatem.Żeby było bardziej zielono podarowałam jeszcze Kasi zakładkę, moją pierworodną.
A tak się prezentuje całość. Brakuje tylko słodkości, które były dla chłopaków żeby nie czuli się poszkodowani.Dotrwaliście do końca? No to pięknie. Przypominam o łapaniu licznika. Co powiecie na jakieś candy? Dawno nie było co? Jakieś propozycje zdobyczy?